Ostatnio czułam się jakbym trwała w jakimś zawieszeniu. Najlepiej jakby zostało tak jak jest teraz i nic się nie zmieniało. Nie miałam ochoty na żaden krok do przodu, na nic dosłownie. Dopiero pewien nieprzyjemny incydent mnie otrzeźwił na dobre. Moja mama też mi w tym pomogła i to bardzo. Nawrzeszczała na mnie, ale to mi pomogło. Cieszę się, że ją mam. Za to, że mnie tak wspiera i najważniejsze - nie ocenia. Dziękuję!
Zapisałam się w końcu na jazdy, czas ruszyć to prawko. Niby nic, ale jakoś mi lepiej.
Również cieszę się, że dobrze mi się układa z własną matką, że mogę na nią liczyć. Czasem strzepie, gdy trzeba, czasem zwyczajnie jest i to wystarcza.
OdpowiedzUsuńPowodzenia z prawkiem. Nie wiem, jak obecnie wygląda sytuacja, bo ja zdawałam na starych zasadach, ale podejrzewam, że teraz powodzenie przyda się bardziej. Zwłaszcza na testach teoretycznych.
nie dziękuję! ;)
UsuńKłótnie często pozwalają namr uszyć swój tyłek z kanapy! I o to chodzi!
OdpowiedzUsuńJesli chdozi o wazne rzeczy to czasami nawet trzeba ;)
czasem potrzeba nam impulsu. niekiedy jest to kłótnia, czasem jakieś pozytywne zdarzenie. i dobrze, cokolwiek, byle tylko ruszyć do przodu! :)
OdpowiedzUsuńja swojego szukałam długo, ale jak już znalazłam, to się nie da oderwać. Może popróbuj różnych dziedzin sztuki itp? Może akurat coś Cię wciągnie :) Jakiś sport, albo coś? Eksperymentuj :)
OdpowiedzUsuńCzasem jesteśmy w takiej bezwładności, że nic nam się nie chce. I nagle TRACH, jakiś punkt kulminacyjny i zaczyna się dziać mnóstwo rzeczy.
OdpowiedzUsuńGenialne są takie oczyszczające sytuacje, nawet jeśli walą prosto w twarz. Nawet nie wiesz, jak Ci tego zazdroszczę. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuń