Ludzki organizm jest jak dobrze naoliwiona maszyna. Wystarczy za mała ilość oleju, smarowidła aby coś zaczęło się sypać. Nasze ciało składa się z tak wielu części, które tak szybko mogą się popsuć. Najgorszy jest moment, w którym to sobie uświadamiamy. To jest przerażające. Im więcej o tym myślę, tym bardziej się boję. Wiem, ze na razie nie mam czego, ale coś jest nie tak. Oprócz tarczycy jak szwajcarski ser, coś się u mnie dzieje. Czuję to. Czas na kolejną wizytę u lekarza.
Nie zwlekaj więc, zdrowie jest najważniejsze.
OdpowiedzUsuńOby przeczucie Cię myliło...
OdpowiedzUsuńA jak się pójdzie do lekarza to lawina się sypie... Dlatego ja już omijam lekarzy.
OdpowiedzUsuńKiedyś mnie to przerażało, może nawet na samym początku studiów, gdyż studiowałam kierunek medyczny, jakby nie patrzeć, choć nie samą medycynę. Ale, z jednej strony wiadomym jest, że zabraknie jednej cegiełki i wali się cała budowla ale...zdrugiej strony widać, jak natura, przyroda, która nas stworzyła, jest genialna i jak wiele ma mechanizmów obronnych, żeby ta nasza świątynia ciała trwała, trwała, wcale się nie sypała. Jak genialny, zarazem prosty i skomplikowany to mechanizm. Czasem trzeba tej naturze zawierzyć i pomyśleć, że nawet jak coś się sypie- to da się to ciało uratować:)P.S. Sama mam martwą tarczycę i owszem, bywa to upierdliwe ale...przecież żyjemy i dajemy radę:) Trzymam kciuki, żeby to jednak nie było coś aż tak poważnego jak sądzisz.
OdpowiedzUsuńJa raczej staram się nie myśleć o takich rzeczach, w wszelkie usterki od razu likwidować, ale ogólnie chyba jest taka tendencja, że idziemy do lekarza dopiero jak coś się dzieje, zamiast już zawczasu zapobiegać.
OdpowiedzUsuńidź i rozwiej wszystkie swoje wątpliwości.
OdpowiedzUsuńMyślę, że szukanie i wmawianie sobie, że jest źle - to najgorsze. Tworzy się efekt placebo.
OdpowiedzUsuńZnam ten lęk o swoje zdrowie doskonale, to drżenie, tą niepewność o to co mi dolega, jak bardzo jest to poważne, czy się z tego wyleczę... Ale najgorzej jest popaść w paranoję - ja w nią wpadłam i nie było kolorowo. Nie myśl ciągle o tym, przebadaj się i dbaj o siebie. To wystarczy.
OdpowiedzUsuńO tarczycy coś wiem, bo sama z nią "walczę" od wielu lat. Wiem też, że przez nią możesz odczuwać wiele innych schorzeń, dlatego nie panikuj. Najgorsze co możesz sobie zrobić, to wpędzić się w myślenie o tym co może CI dolegać. Samospełniające się życzenia istnieją.
OdpowiedzUsuńDużo zdrowia Ci życzę.
Przeczytałam wszystkie posty i... i nie wiem, co mogłabym napisać, nie przychodzi mi do głowy żadna refleksja (w ogóle nie lubię pisać pierwszych komentarzy, nigdy nie wiem co powiedzieć...), więc odniosę się tylko do postu powyżej.
OdpowiedzUsuńMoja mama ma chorą tarczycę, narzeczona mojego brata też i to faktycznie wydaje się być cholernie upierdliwe (mówię "wydaje się", bo nie wiem z autopsji), ale da się z tym żyć, jak chyba z prawie wszystkim... organizm to taka machina, która bez jednego elementu może nie działa tak perfekcyjnie, jak z nim, ale też się nie wali i daje radę. Ludzie żyją bez jednego płuca, bez nogi, bez ręki, bez wzroku, słuchu, no i właśnie - żyją. Radzą sobie po prostu trochę inaczej, ale to chyba nie jest tak, że bez jednego elementu wszystko się psuje.
Zdrowia życzę ♥
PS Chciałam Ci jeszcze napisać, że Bursa to jeden z moich mistrzów poezji, a "Pantofelek" to kwintesencja jego twórczości... dlatego pytanie - jacy są Twoi ulubieni poeci? Chętnie się dowiem i poczytam, bo chyba mamy podobny gust, jeśli o poezję chodzi :)
Usuń