Za dużo ostatnio się dzieje. To całe zamieszanie z zakończeniem roku, wystawianiem ocen. Na dodatek mama wylądowała wczoraj w szpitalu, z powodu zasłabnięcia, przez złe leki. Jak ja kocham takie sytuacje. Wystraszyłam się okropnie, bo nawet nie miała siły wstać z łóżka by iść do toalety, bolało ją w klatce. Może to głupie, ale przy jej chorobach to mogło się skończyć naprawdę poważnie. Mówiłam wam, że znowu tak jakby mi wraca astma? I jeszcze ta kasa, kasa, kasa, długi, długi, długi. Ojciec w Norwegii, mama zapierdala tutaj.
Czy nasze życie ma w ogóle sens? takie dziwne to pytanie, ale ...
ma... wszystko ma sens, nawet te złe rzeczy prowadzą do czegoś dobrego, wierzę, że wszystko Ci się ułoży i będzie dobrze :)
OdpowiedzUsuńA ja dzisiaj bardzo optymistycznie odpowiem ci na pytanie: nie, nasze życie nie ma sensu, pod warunkiem, że nie robimy tego, na co mamy ochotę.
OdpowiedzUsuńCiekawe, co by się stało, gdyby ludzie nagle rzucili wszystko i zaczęli żyć szczęśliwie?
jeżeli nie robimy tego czego chcemy nasze życie nie ma sensu. po za tym najważniejsze jest mieć przy sobie osoby, które się kocha, reszta to tylko dodatek :)
OdpowiedzUsuńja na Twoim miejscu też bym się wystraszyła. zaczęłabym panikować, gdybym tylko musiała zadzwonić na pogotowie. mam nadzieję, że Twojej mamie się polepszy, życzę jej zdrowia :)
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że wszystko potoczy się w dobrym kierunku. I z Mamą, i z pieniędzmi i z Twoim zdrowiem ;* Wszystkiego dobrego ;*
OdpowiedzUsuńJak z mamą? Już lepiej?
OdpowiedzUsuńOczywiście, że ma. Trzeba umieć nadać mu sens.