poniedziałek, 23 kwietnia 2012

uwaga! Użalam się!

Każdy myśli sobie, że jestem szczęśliwa. Owszem jestem, mam wspaniałych przyjaciół, rodzinę która mimo wszystko zawsze mnie wspiera. Ale wszystko i tak sprowadza się do tego, że jestem gruba. I to wcale nie jest moje wymyślone głupstwo, które niektóre dziewczyny mówią o sobie, mimo iż są szczupłe. Czasem śmieszy mnie to, bo tak naprawdę nie wiedzą co to znaczy być grubym. Wiem, że jest dużo dziewczyn takich jak ja. Powiecie mi teraz - jak Ci nie pasuje to schudnij, weź się za siebie. Dobrze, ale to wcale nie jest takie łatwe. Odchudzałam się nie raz, raz stosowałam różniste diety, czasem się po prostu głodziłam, a tylko po to żeby stracić chociaż te 5 kg. Tylko, że jeśli przestawałam stosować dietę, to wszystko wracało, mimo że jadłam mniej. Niby kończyłam tą dietę, ale i tak dalej się pilnowałam. Ostatnimi czasy sobie odpuściłam, pilnuję się tylko żeby nie przytyć jeszcze więcej, staram się stać z wagą w miejscu. Ale i tak to nie pomaga, bo przytyłam 5 kg, które zgubiłam głodując się na zmianę z dietami. A teraz mój organizm jest taki, że nawet jak prawie nic nie jem przez tydzień (uwierzcie, potrafię tak, każdy kto się odchudzał chyba to potrafi) waga stoi w miejscu. Myślicie sobie co ona za głupoty tutaj pisze, wzięłaby się za porządną dietę, zaczęła ćwiczyć, toby schudła. W moim przypadku to nie daje rezultatu. Moja mama tak miała, babcia, ciocia. One tez stosowały różne diety, głodowały się, co tylko można wymyślić. I nic to nie dało, moja mama zaszła w ciążę ze mną przytyła dwa razy tyle co schudła, babcia miała podobnie. A teraz moja mama waży około 90 kg. Niby powinnam się już oswoić z myślą, że zawsze będę gruba. Ale do końca nie potrafię. Raczej nie znajdę sobie normalnego chłopaka, bo to przecież wstyd dla chłopaka chodzić z grubą dziewczyną. A nie chcę też mieć faceta, któremu tylko będzie zależało na ruchaniu. Jakbym była łatwa i przy każdej okazji rozkładała nogi, to pewnie miałabym wielu. Ale nie będę się szmacić, dla 15-20 min bliskości. Jeżeli można to tak nazwać.
Przepraszam, was za te żale. Ostatnio jakoś bardziej mnie to drażni, w sumie nie wiem sama czemu.


3 komentarze:

  1. Wiem, o co chodzi. Miałam sporą nadwagę, tłumaczyłam sobie, że to przez leki, narkozy itd. W końcu jednak powiedziałam: STOP. Nie stosowałam diet ani głodówek, bo to nic nie daje. Ograniczyłam jedzenie, zaczęłam jeść zdrowiej, wywaliłam świństwa,ćwiczyłam. Było trudno, ale da się przyzwyczaić. Jasne, że geny to też problem - u mnie w rodzinie też jest sporo otyłych osób, ale postawiłam swoje zdrowie wyżej i udało się. Trwało to długo, ale teraz wchodzę na wagę, uświadamiając sobie, że schudłam 18 kg oraz utrzymuję to.
    Najważniejsze jest to, żeby nie zmieniać swojej diety "na hop siup", bo to gwarancja efektu jojo. Dobrze jest jeść to samo, ale zmniejszać porcje, zmieniać powoli składniki na zdrowsze i przyzwyczajać ciało.
    Życzę Ci powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  2. Też mam ten problem, tylko, że moja waga od kilku miesięcy ani drgnie. Tzn... są jakieś wahania (np. przed miesiączką, kiedy ważę nawet 3 kg więcej!), ale wszystko sprowadza się do jednej kreski na wadze.

    Moja rada jest taka: przejdź się do jakiegoś dietetyka. Ewentualnie poczytaj to, co ja wczoraj: http://www.papilot.pl/odchudzanie/6385/Jak-zmotywowac-sie-do-odchudzania.html Jest tam więcej artykułów, ale daję ten, od którego ja zaczęłam.

    OdpowiedzUsuń
  3. ja przestałam się przejmować tym, że ludzie mówią mi, że powinnam schudnąć. owszem, pewnie powinnam, ale jeśli źle bym się czuła to co to by mi dało? nic.

    OdpowiedzUsuń